Seria: Diagnostyka obrazowa

Czy można mieć prawidłowy wynik echo serca i jednocześnie rozwijającą się chorobę mięśnia sercowego?

Jeszcze kilkanaście lat temu wielu kardiologów odpowiedziałoby: „To mało prawdopodobne”. Dziś odpowiedź jest znacznie bardziej ostrożna.

Nie dlatego, że wcześniejsza wiedza była błędna. Po prostu nauczyliśmy się dostrzegać to, czego wcześniej nie potrafiliśmy zobaczyć.

Przez dziesięciolecia echokardiografia była przede wszystkim badaniem anatomii i funkcji serca. Oceniano wielkość jam, grubość ścian, pracę zastawek oraz frakcję wyrzutową lewej komory (LVEF), która do dziś pozostaje jednym z najważniejszych parametrów wykorzystywanych w diagnostyce i leczeniu chorób układu sercowo-naczyniowego.

Współczesna kardiologia pokazała jednak, że nawet prawidłowa frakcja wyrzutowa nie zawsze wyklucza wczesne uszkodzenie mięśnia sercowego.

To jedna z największych zmian w kardiologii obrazowej ostatnich lat.

Lekarze coraz częściej nie pytają już wyłącznie, jak serce pracuje dzisiaj.

Rozwój analizy odkształcenia mięśnia sercowego (Global Longitudinal Strain – GLS), echokardiografii trójwymiarowej, nowoczesnych technik oceny prawej komory oraz narzędzi wspieranych przez sztuczną inteligencję sprawił, że echo serca przestało być wyłącznie badaniem pokazującym, jak wygląda serce.

Znacznie ważniejsze staje się pytanie:

Czy w mięśniu sercowym rozpoczął się proces, który za kilka lat może doprowadzić do niewydolności serca, zaburzeń rytmu lub konieczności leczenia?

Coraz częściej pozwala ocenić, jak pracuje mięsień sercowy, jak reaguje na przewlekłe przeciążenie i czy pojawiają się pierwsze sygnały choroby, zanim wystąpią objawy odczuwane przez pacjenta.

Odpowiedź wymaga nie tylko doświadczenia klinicznego, ale również wykorzystania nowych możliwości współczesnej echokardiografii.

To nie oznacza, że klasyczna echokardiografia straciła na znaczeniu. Przeciwnie. Nadal pozostaje podstawowym badaniem obrazowym w kardiologii.

Zmienił się jednak sposób jej interpretacji.

Współczesny kardiolog analizuje obraz serca znacznie szerzej niż jeszcze dekadę temu, łącząc informacje z badania echokardiograficznego z wynikami rezonansu magnetycznego, tomografii komputerowej, pozytonowej tomografii emisyjnej (PET), badań laboratoryjnych i obrazu klinicznego pacjenta.

W tym artykule pokazujemy, jak zmieniła się echokardiografia na przestrzeni ostatnich lat, dlaczego sama frakcja wyrzutowa nie zawsze wystarcza do pełnej oceny serca oraz jakie technologie już dziś wpływają na decyzje diagnostyczne i terapeutyczne.

To opowieść o jednym z najważniejszych badań współczesnej kardiologii i o tym, jak zmienia się nasze rozumienie chorób serca.

Największa rewolucja nie wydarzyła się w aparatach

Przez wiele lat rozwój echokardiografii kojarzył się przede wszystkim z coraz lepszym sprzętem. Nowe głowice ultrasonograficzne, wyższa rozdzielczość obrazu, szybsze procesory i bardziej zaawansowane oprogramowanie rzeczywiście zwiększyły możliwości diagnostyczne.

To jednak nie technologia okazała się największym przełomem.

Najważniejsza zmiana wydarzyła się w sposobie, w jaki lekarze zaczęli patrzeć na serce.

Jeszcze niedawno głównym celem badania było potwierdzenie lub wykluczenie choroby. Oceniano wielkość jam serca, grubość mięśnia, funkcję zastawek oraz frakcję wyrzutową lewej komory. Parametry te nadal pozostają niezwykle ważne, jednak przestały być jedyną odpowiedzią na pytanie o stan serca.

Dziś współczesna echokardiografia stawia znacznie bardziej wymagające pytania.

Czy mięsień sercowy zaczyna pracować mniej efektywnie, mimo że pacjent nie odczuwa jeszcze żadnych objawów? Czy przewlekłe nadciśnienie pozostawiło już pierwszy ślad w strukturze serca? Czy leczenie onkologiczne wpłynęło na funkcję mięśnia sercowego, choć frakcja wyrzutowa nadal pozostaje prawidłowa?

To właśnie poszukiwanie odpowiedzi na te pytania wyznacza kierunek rozwoju współczesnej echokardiografii.

Lekarze coraz częściej starają się wykrywać chorobę na etapie, w którym nie doszło jeszcze do nieodwracalnych zmian. W wielu przypadkach właśnie wtedy możliwości leczenia są największe, a rokowanie najkorzystniejsze.

Czy prawidłowa frakcja wyrzutowa zawsze oznacza zdrowe serce?

Przez wiele lat odpowiedź wydawała się oczywista. Jeżeli frakcja wyrzutowa lewej komory (LVEF) mieściła się w granicach normy, uznawano, że funkcja skurczowa serca jest zachowana. Parametr ten do dziś pozostaje jednym z filarów diagnostyki kardiologicznej i ma ogromne znaczenie przy rozpoznawaniu niewydolności serca, kwalifikacji do leczenia oraz ocenie rokowania.

Jednak współczesna wiedza pokazuje, że LVEF opisuje tylko jeden z aspektów pracy serca.

Frakcja wyrzutowa określa, jaki odsetek krwi znajdującej się w lewej komorze zostaje wypompowany podczas skurczu. Nie pokazuje natomiast, w jaki sposób pracują poszczególne włókna mięśnia sercowego ani czy ich funkcja zaczyna się pogarszać.

To ważna różnica.

Mięsień sercowy potrafi przez długi czas kompensować pierwsze uszkodzenia. Organizm uruchamia mechanizmy adaptacyjne, dzięki którym frakcja wyrzutowa pozostaje prawidłowa, mimo że proces chorobowy już się rozpoczął. Właśnie dlatego u części pacjentów pierwsze nieprawidłowości rozwijają się bezobjawowo i pozostają niewidoczne w klasycznej ocenie echokardiograficznej.

Prawidłowa frakcja wyrzutowa oznacza, że serce skutecznie pompuje krew. Nie oznacza jednak automatycznie, że mięsień sercowy jest całkowicie wolny od wczesnych zmian chorobowych. Dlatego współczesna echokardiografia coraz częściej sięga po bardziej czułe metody oceny jego funkcji.

Taką sytuację obserwuje się między innymi u niektórych chorych z długoletnim nadciśnieniem tętniczym, cukrzycą, po leczeniu onkologicznym, w początkowych stadiach kardiomiopatii czy wybranych chorób zastawek.

Nie oznacza to, że frakcja wyrzutowa przestała być ważna. Wręcz przeciwnie. Nadal jest jednym z najistotniejszych parametrów w kardiologii. Zmieniło się jednak podejście do jej interpretacji. Dziś coraz częściej stanowi punkt wyjścia do bardziej szczegółowej oceny funkcji mięśnia sercowego, a nie jej ostateczne podsumowanie.

To właśnie z tego powodu współczesna echokardiografia coraz częściej wykracza poza ocenę samej frakcji wyrzutowej. Lekarze chcą wiedzieć nie tylko, ile krwi pompuje serce, ale również jak pracuje mięsień sercowy i czy jego funkcja pozostaje prawidłowa na poziomie pojedynczych włókien.

To pytanie doprowadziło do jednego z największych przełomów we współczesnej diagnostyce obrazowej – analizy odkształcenia mięśnia sercowego, znanej jako Global Longitudinal Strain (GLS)

Dlaczego sama frakcja wyrzutowa czasami nie wystarcza?

    • LVEF ocenia ilość krwi wypompowywanej z lewej komory.

    • Nie pokazuje pracy poszczególnych włókien mięśnia sercowego.

    • Może pozostawać prawidłowa mimo rozwijającej się choroby.

    • Nie wykrywa wszystkich wczesnych zmian subklinicznych.

    • Dlatego coraz częściej uzupełnia się ją o ocenę GLS i inne nowoczesne techniki echokardiograficzne.

GLS – badanie, które zmieniło współczesną echokardiografię

Przez wiele lat lekarze wiedzieli, że frakcja wyrzutowa nie odpowiada na wszystkie pytania. Brakowało jednak narzędzia, które pozwalałoby wiarygodnie ocenić funkcję mięśnia sercowego jeszcze przed pojawieniem się wyraźnych zmian w klasycznym badaniu echokardiograficznym.

Przełom nastąpił wraz z rozwojem techniki Speckle Tracking Echocardiography (STE), czyli analizy naturalnych znaczników akustycznych obecnych w obrazie ultrasonograficznym. Dzięki śledzeniu ich ruchu możliwe stało się dokładne określenie, jak odkształcają się włókna mięśnia sercowego podczas każdego skurczu.

Najważniejszym parametrem uzyskiwanym tą metodą jest Global Longitudinal Strain (GLS).

W przeciwieństwie do frakcji wyrzutowej GLS nie ocenia ilości wypompowanej krwi. Pokazuje, jak skutecznie kurczą się podłużne włókna mięśnia sercowego, które należą do najbardziej wrażliwych na niedokrwienie, przeciążenie i uszkodzenie.

To właśnie dlatego analiza GLS pozwala wykryć wiele zmian znacznie wcześniej niż klasyczne parametry echokardiograficzne.

Dla współczesnego kardiologa oznacza to możliwość rozpoznania rozpoczynającego się procesu chorobowego na etapie, kiedy pacjent nie odczuwa jeszcze żadnych objawów, a frakcja wyrzutowa pozostaje prawidłowa.

Jak wykonywany jest pomiar GLS?

Podczas standardowego badania echo serca aparat rejestruje obrazy lewej komory z kilku projekcji. Specjalistyczne oprogramowanie identyfikuje charakterystyczne punkty w obrębie mięśnia sercowego i śledzi ich przemieszczanie się w czasie każdego cyklu pracy serca.

Na tej podstawie obliczane jest odkształcenie poszczególnych segmentów oraz wartość Global Longitudinal Strain wyrażona w procentach.

Im bardziej ujemna wartość GLS, tym lepsza jest funkcja skurczowa mięśnia sercowego. Interpretacja wyniku zawsze wymaga jednak uwzględnienia obrazu klinicznego pacjenta, jakości badania oraz zastosowanego oprogramowania.

W jakich sytuacjach analiza GLS ma największe znaczenie?

    • monitorowanie pacjentów leczonych lekami onkologicznymi mogącymi uszkadzać serce,

    • diagnostyka kardiomiopatii,

    • ocena następstw długoletniego nadciśnienia tętniczego,

    • choroby zastawek serca,

    • niewydolność serca z zachowaną frakcją wyrzutową (HFpEF),

    • podejrzenie amyloidozy serca,

    • kontrola pacjentów z cukrzycą i innymi chorobami zwiększającymi ryzyko uszkodzenia mięśnia sercowego.

W 2025 roku American Society of Echocardiography oraz European Association of Cardiovascular Imaging opublikowały zaktualizowany dokument dotyczący klinicznych zastosowań analizy strain. To pierwsza tak kompleksowa aktualizacja od kilkunastu lat, która potwierdziła, że analiza GLS stała się integralnym elementem współczesnej echokardiografii i znajduje zastosowanie w wielu obszarach codziennej praktyki klinicznej.

Jednocześnie autorzy dokumentu zwracają uwagę, że wynik GLS nigdy nie powinien być interpretowany w oderwaniu od obrazu klinicznego. Nie zastępuje doświadczenia lekarza ani pozostałych elementów badania. Stanowi natomiast niezwykle cenne uzupełnienie klasycznej oceny serca, pozwalając dostrzec zmiany, które wcześniej pozostawały niewidoczne.

Kiedy echo serca potrafi dostrzec więcej, niż odczuwa pacjent ?

Największą wartością współczesnej echokardiografii nie jest możliwość postawienia rozpoznania zaawansowanej choroby. W tym od lat radzi sobie bardzo dobrze. Prawdziwy przełom polega na wykrywaniu zmian, które dopiero się rozwijają.

To właśnie dlatego coraz więcej uwagi poświęca się pacjentom, u których klasyczne badanie mogłoby jeszcze nie wykazać wyraźnych nieprawidłowości.

Pacjent z nadciśnieniem tętniczym

Nadciśnienie tętnicze przez wiele lat może nie powodować żadnych objawów. W tym czasie serce wykonuje jednak znacznie większą pracę, aby utrzymać prawidłowy przepływ krwi. Początkowo mięsień sercowy przystosowuje się do zwiększonego obciążenia. Z czasem dochodzi do jego przebudowy, pogrubienia ścian lewej komory oraz stopniowego pogarszania funkcji rozkurczowej.

Nowoczesna echokardiografia pozwala dostrzec część tych zmian, zanim rozwinie się jawna niewydolność serca. Dzięki temu lekarz może wcześniej ocenić ryzyko i skuteczniej kontrolować leczenie.

Pacjent po leczeniu onkologicznym

Rozwój kardioonkologii sprawił, że coraz większą uwagę zwraca się na bezpieczeństwo serca podczas leczenia nowotworów. Niektóre leki przeciwnowotworowe mogą uszkadzać mięsień sercowy, a pierwsze zmiany często nie powodują żadnych dolegliwości.

W takich sytuacjach analiza GLS umożliwia wykrycie pogorszenia funkcji mięśnia sercowego jeszcze przed spadkiem frakcji wyrzutowej. Pozwala to wcześniej zmodyfikować leczenie oraz ograniczyć ryzyko trwałego uszkodzenia serca.

Pacjent z chorobą zastawek serca

Zwężenie lub niedomykalność zastawek przez długi czas mogą przebiegać bezobjawowo. Serce potrafi skutecznie kompensować dodatkowe obciążenie, dlatego wielu pacjentów czuje się dobrze mimo postępującej choroby.

Nowoczesna echokardiografia pomaga ocenić nie tylko stopień uszkodzenia zastawki, ale również wpływ tej wady na pracę mięśnia sercowego. To właśnie ta informacja coraz częściej pomaga wybrać najlepszy moment leczenia zabiegowego.

Pacjent z podejrzeniem amyloidozy serca

Jeszcze kilkanaście lat temu amyloidoza serca należała do chorób rozpoznawanych stosunkowo późno. Obecnie, dzięki rozwojowi echokardiografii, rezonansu magnetycznego oraz medycyny nuklearnej, możliwości diagnostyczne znacząco się zwiększyły.

Charakterystyczny obraz odkształcenia mięśnia sercowego może zwrócić uwagę lekarza na możliwość występowania tej choroby. Nie jest jednak samodzielnym potwierdzeniem rozpoznania. Wymaga dalszej diagnostyki oraz interpretacji w połączeniu z innymi badaniami obrazowymi i laboratoryjnymi.

Pacjent z niewydolnością serca mimo prawidłowej frakcji wyrzutowej

Coraz więcej badań pokazuje, że niewydolność serca może rozwijać się również u osób z prawidłową frakcją wyrzutową lewej komory. Ten typ choroby, określany jako HFpEF, stanowi obecnie jedno z największych wyzwań współczesnej kardiologii.

W takich przypadkach klasyczne parametry często nie wystarczają. Dopiero połączenie oceny funkcji rozkurczowej, analizy GLS, parametrów prawej komory oraz obrazu klinicznego pozwala lepiej zrozumieć przyczynę dolegliwości pacjenta.

Wspólnym mianownikiem wszystkich tych sytuacji jest jedno pytanie: czy serce zaczyna chorować, mimo że pacjent jeszcze tego nie odczuwa?

To właśnie poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie sprawia, że współczesna echokardiografia stała się czymś znacznie więcej niż badaniem obrazowym. Stała się narzędziem wczesnego wykrywania chorób serca i świadomego planowania dalszej diagnostyki.

Kiedy echo serca nie wystarcza?

Choć echokardiografia pozostaje podstawowym badaniem obrazowym w kardiologii, nie odpowiada na wszystkie pytania. Współczesna diagnostyka coraz częściej opiera się na łączeniu różnych metod obrazowania, z których każda pokazuje serce z innej perspektywy.
Echo serca doskonale ocenia budowę, funkcję mięśnia sercowego, zastawki oraz przepływ krwi. Są jednak sytuacje, w których lekarz potrzebuje informacji wykraczających poza możliwości ultrasonografii.

Wtedy rozpoczyna się kolejny etap diagnostyki.

Rezonans magnetyczny serca – gdy liczy się jakość mięśnia sercowego

Rezonans magnetyczny serca (CMR) pozwala ocenić nie tylko anatomię i funkcję serca, ale również strukturę samego mięśnia sercowego. Dzięki specjalnym technikom obrazowania możliwe jest wykrywanie włóknienia, obrzęku, stanu zapalnego oraz zmian charakterystycznych dla wielu kardiomiopatii.

Badanie to odgrywa szczególnie ważną rolę u pacjentów z podejrzeniem zapalenia mięśnia sercowego, kardiomiopatii, chorób infiltracyjnych oraz w diagnostyce blizn po zawale serca.

W wielu przypadkach rezonans nie zastępuje echokardiografii. Stanowi jej naturalne uzupełnienie.

Tomografia komputerowa serca – kiedy trzeba dokładnie zobaczyć naczynia i zastawki

Tomografia komputerowa serca umożliwia bardzo dokładną ocenę tętnic wieńcowych, aorty oraz struktur anatomicznych przed planowanymi zabiegami przezcewnikowymi.

Coraz częściej wykorzystuje się ją także podczas kwalifikacji do przezcewnikowej implantacji zastawki aortalnej (TAVI), planowania zabiegów na zastawce mitralnej oraz oceny wad wrodzonych serca.

Nowoczesne tomografy pozwalają uzyskać obrazy o bardzo wysokiej rozdzielczości przy coraz mniejszych dawkach promieniowania.

Pozytonowa tomografia emisyjna (PET) – gdy obraz pokazuje aktywność

Są sytuacje, w których nawet najlepszy obraz anatomiczny nie wystarcza. Lekarz chce wiedzieć nie tylko, jak wygląda serce, ale również co dzieje się w jego komórkach.

To właśnie wtedy zastosowanie znajduje pozytonowa tomografia emisyjna, czyli PET.

Badanie pozwala ocenić metabolizm mięśnia sercowego, wykrywać aktywny proces zapalny, analizować żywotność mięśnia po zawale oraz wspierać diagnostykę niektórych chorób zapalnych i infiltracyjnych.

Jeszcze kilkanaście lat temu PET był wykorzystywany głównie w onkologii. Obecnie odgrywa coraz większą rolę również w nowoczesnej kardiologii.

Temu zagadnieniu poświęcimy osobny artykuł.

Najlepsze wyniki daje współpraca metod, a nie ich rywalizacja

Współczesna diagnostyka chorób serca nie polega na wyborze jednego “najlepszego” badania. Każda metoda ma swoje mocne strony i ograniczenia.

Echo serca pozwala szybko ocenić funkcję i budowę serca.

Rezonans magnetyczny pokazuje strukturę mięśnia sercowego.

Tomografia komputerowa precyzyjnie obrazuje naczynia wieńcowe oraz anatomię przed zabiegami.

Pozytonowa tomografia emisyjna umożliwia ocenę procesów metabolicznych i zapalnych.

Dopiero połączenie tych informacji pozwala w wielu przypadkach postawić trafną diagnozę i dobrać optymalne leczenie.

To jest miejsce, w którym większość artykułów się kończy. My pójdziemy dalej.

Kolejny rozdział będzie dotyczył sztucznej inteligencji. Nie w formie sensacyjnych zapowiedzi, lecz odpowiedzi na pytanie: czy algorytmy naprawdę zaczynają pomagać kardiologom dostrzegać więcej niż ludzkie oko?

Sztuczna inteligencja nie zastępuje kardiologa. Sprawia, że widzi więcej

Hasło „sztuczna inteligencja w medycynie” budzi dziś wiele emocji. Jedni widzą w niej przełom, inni obawiają się, że komputery zastąpią lekarzy. W rzeczywistości rozwój AI w echokardiografii przebiega znacznie spokojniej i przede wszystkim bardziej praktycznie.

Jej zadaniem nie jest podejmowanie decyzji za lekarza.

Jej zadaniem jest dostarczenie lekarzowi dokładniejszych danych.

Nowoczesne algorytmy potrafią automatycznie rozpoznać poszczególne projekcje echokardiograficzne, obrysować jamy serca, wyznaczyć granice wsierdzia, obliczyć objętości lewej komory oraz frakcję wyrzutową. Coraz częściej wspierają również analizę Global Longitudinal Strain (GLS), skracając czas potrzebny na wykonanie pomiarów i poprawiając ich powtarzalność.

To szczególnie ważne w dużych ośrodkach, gdzie każdego dnia wykonuje się dziesiątki lub nawet setki badań echokardiograficznych.

Dlaczego powtarzalność ma tak duże znaczenie?

Każde badanie obrazowe zawiera pewien element subiektywnej oceny. Dwóch doświadczonych lekarzy może nieznacznie różnić się w wyznaczeniu granic lewej komory lub ocenie jakości obrazu. W większości przypadków różnice te nie mają znaczenia klinicznego, jednak przy monitorowaniu niewielkich zmian, na przykład podczas leczenia onkologicznego, nawet niewielkie odchylenia mogą wpływać na interpretację wyniku.

Algorytmy sztucznej inteligencji wykonują pomiary według tych samych zasad za każdym razem. Dzięki temu zmniejsza się zmienność między kolejnymi badaniami, a lekarz może łatwiej ocenić, czy obserwowana różnica rzeczywiście wynika z postępu choroby, czy jedynie z naturalnych różnic pomiarowych.

Czy komputer może rozpoznać chorobę lepiej niż człowiek?

Na obecnym etapie rozwoju odpowiedź brzmi: nie.

Algorytmy coraz lepiej radzą sobie z analizą obrazów i automatycznym wykonywaniem pomiarów, jednak nadal nie potrafią zastąpić doświadczenia klinicznego. Nie przeprowadzają wywiadu, nie interpretują objawów pacjenta i nie podejmują decyzji terapeutycznych.

To właśnie lekarz łączy wyniki echokardiografii z badaniem fizykalnym, wynikami laboratoryjnymi, rezonansem magnetycznym, tomografią komputerową oraz całościowym obrazem klinicznym.

Sztuczna inteligencja staje się więc kolejnym narzędziem wspierającym diagnostykę, podobnie jak wcześniej stały się nim Doppler, echokardiografia trójwymiarowa czy analiza GLS.

Przyszłość już się rozpoczęła

Najciekawsze zastosowania sztucznej inteligencji dopiero się rozwijają. Trwają badania nad algorytmami, które będą potrafiły przewidywać ryzyko niewydolności serca, analizować tysiące badań obrazowych jednocześnie oraz wskazywać subtelne zmiany niewidoczne podczas rutynowej oceny.

Nie oznacza to końca roli lekarza.

Wręcz przeciwnie.

Im bardziej zaawansowane stają się narzędzia diagnostyczne, tym większego znaczenia nabiera doświadczenie specjalisty, który potrafi właściwie zinterpretować uzyskane informacje i przełożyć je na decyzje dotyczące konkretnego pacjenta.

Nowoczesna echokardiografia nie polega na zastępowaniu człowieka technologią.

Polega na wykorzystaniu technologii po to, aby człowiek mógł podejmować jeszcze trafniejsze decyzje.

Przyszłość echokardiografii zaczęła się wcześniej, niż wielu z nas przypuszczało

Historia echokardiografii pokazuje, że największe przełomy w medycynie rzadko wynikają z jednego spektakularnego odkrycia. Znacznie częściej są efektem wielu pozornie niewielkich zmian, które z czasem całkowicie zmieniają sposób myślenia o chorobie.

Tak stało się również z echo serca.

Jeszcze kilkanaście lat temu badanie odpowiadało przede wszystkim na pytanie, czy serce kurczy się prawidłowo. Dziś pomaga ocenić, czy mięsień sercowy zaczyna tracić swoją sprawność, zanim pojawią się pierwsze objawy. Coraz częściej pozwala wykrywać subtelne zmiany funkcji, planować dalszą diagnostykę i podejmować decyzje terapeutyczne na wcześniejszym etapie choroby.

To nie oznacza końca rozwoju.

Przeciwnie. W najbliższych latach echokardiografia będzie coraz ściślej współpracować z rezonansem magnetycznym, tomografią komputerową, pozytonową tomografią emisyjną oraz narzędziami wykorzystującymi sztuczną inteligencję. Celem nie jest zastąpienie jednego badania drugim. Celem jest uzyskanie możliwie najpełniejszego obrazu serca i jego funkcji.

To dobra wiadomość dla pacjentów.

Im wcześniej lekarz rozpozna pierwsze oznaki choroby, tym większa szansa na skuteczne leczenie, spowolnienie jej postępu lub całkowite uniknięcie poważnych powikłań.

Dlatego współczesne echo serca nie jest już wyłącznie badaniem obrazowym.

Coraz częściej staje się narzędziem, które pozwala spojrzeć w przyszłość zdrowia serca.

Najczęściej zadawane pytania o echo serca

1. Czy prawidłowy wynik echo serca oznacza, że serce jest całkowicie zdrowe?

Nie zawsze. Prawidłowa echokardiografia jest bardzo dobrą wiadomością, ale nie wyklucza wszystkich chorób serca. Niektóre schorzenia rozwijają się stopniowo i na wczesnym etapie mogą nie powodować zmian widocznych w klasycznym badaniu. Dlatego wynik echo serca zawsze powinien być interpretowany łącznie z objawami pacjenta, badaniem lekarskim, EKG i – jeśli istnieją wskazania – dodatkowymi badaniami obrazowymi lub laboratoryjnymi.

2. Czy echo serca wykryje zawał serca?

Echo serca nie rozpoznaje zawału w taki sposób jak EKG czy oznaczenie troponin. Może jednak wykazać zaburzenia kurczliwości mięśnia sercowego świadczące o przebytym lub trwającym uszkodzeniu oraz ocenić jego następstwa, takie jak pogorszenie funkcji lewej komory czy powikłania mechaniczne.

3. Czym różni się frakcja wyrzutowa (LVEF) od analizy GLS?

Frakcja wyrzutowa określa, jaka część krwi zostaje wypompowana z lewej komory podczas skurczu. Analiza Global Longitudinal Strain (GLS) ocenia natomiast sposób kurczenia się włókien mięśnia sercowego. Dzięki temu może wykrywać subtelne zaburzenia funkcji serca wcześniej niż klasyczna ocena frakcji wyrzutowej.

4. Czy każdy pacjent powinien mieć wykonane badanie GLS?

Nie. Analiza GLS jest szczególnie przydatna u wybranych grup pacjentów, między innymi po leczeniu onkologicznym, z podejrzeniem kardiomiopatii, chorób zastawek, długoletnim nadciśnieniem tętniczym lub niewydolnością serca. O zakresie badania zawsze decyduje lekarz na podstawie objawów i sytuacji klinicznej.

5. Czy echo serca może zastąpić rezonans magnetyczny lub tomografię komputerową?

Nie. Są to badania wzajemnie się uzupełniające. Echokardiografia pozostaje podstawowym badaniem obrazowym w kardiologii, natomiast rezonans magnetyczny, tomografia komputerowa i pozytonowa tomografia emisyjna (PET) wykonuje się wtedy, gdy potrzebne są informacje wykraczające poza możliwości ultrasonografii.

6. Jak często należy wykonywać echo serca?

Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. U osób bez objawów i bez chorób serca rutynowe wykonywanie badania nie zawsze jest konieczne. Natomiast pacjenci z wadami zastawek, niewydolnością serca, kardiomiopatiami, po leczeniu onkologicznym lub z innymi schorzeniami wymagają kontroli zgodnie z zaleceniami lekarza prowadzącego.

7. Czy sztuczna inteligencja potrafi samodzielnie ocenić echo serca?

Sztuczna inteligencja coraz skuteczniej wspiera analizę obrazów echokardiograficznych i wykonywanie pomiarów. Nie zastępuje jednak lekarza. Ostateczna interpretacja badania zawsze uwzględnia objawy pacjenta, wyniki innych badań oraz doświadczenie kliniczne specjalisty.

8. Jak będzie wyglądało echo serca za 10 lat?

Wszystko wskazuje na to, że badanie będzie jeszcze dokładniejsze i bardziej zautomatyzowane. Rozwijane są algorytmy sztucznej inteligencji wspomagające analizę obrazów, echokardiografia trójwymiarowa oraz metody łączące wyniki echo serca z rezonansem magnetycznym, tomografią komputerową i PET. Cel pozostaje niezmienny – wykrywać choroby serca jak najwcześniej i jeszcze lepiej dopasowywać leczenie do konkretnego pacjenta.

Źródła

Thomas JD, Edvardsen T, Abraham T, i wsp.
Clinical Applications of Strain Echocardiography: A Clinical Consensus Statement From the American Society of Echocardiography Developed in Collaboration With the European Association of Cardiovascular Imaging of the European Society of Cardiology.
Journal of the American Society of Echocardiography. 2025;38(11):985-1020.
DOI: 10.1016/j.echo.2025.07.007.  

Standaryzacja GLS

Bălinişteanu A, Duchenne J, Puvrez A, i wsp.
Vendor Differences in 2D Speckle-Tracking Global Longitudinal Strain: An Update on a 10-Year Standardization Effort.
European Heart Journal – Cardiovascular Imaging. 2025. 

Polskie Towarzystwo Kardiologiczne (PTK).
Wytyczne Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego dotyczące diagnostyki i leczenia niewydolności serca (aktualna wersja oparta na wytycznych ESC).

Polskie Towarzystwo Echokardiograficzne (Sekcja Echokardiografii PTK).

Rekomendacje dotyczące wykonywania i opisywania badań echokardiograficznych oraz standardów pracowni echokardiograficznych.

Europejskie wytyczne

European Society of Cardiology (ESC).
Aktualne wytyczne dotyczące niewydolności serca, chorób zastawek serca oraz kardioonkologii.

O autorach

Artykuł został przygotowany na podstawie aktualnych wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC), American Society of Echocardiography (ASE), European Association of Cardiovascular Imaging (EACVI) oraz najważniejszych publikacji naukowych z zakresu współczesnej echokardiografii i diagnostyki obrazowej serca. Powstał z myślą o pacjentach poszukujących rzetelnej wiedzy oraz lekarzach zainteresowanych najnowszymi kierunkami rozwoju kardiologii obrazowej. Wszystkie informacje zostały opracowane zgodnie z aktualnym stanem wiedzy medycznej na dzień publikacji artykułu.

Najważniejsze wnioski

Jeżeli nie masz czasu przeczytać całego artykułu, zapamiętaj pięć najważniejszych informacji.

1. Prawidłowa frakcja wyrzutowa (LVEF) nie zawsze oznacza, że mięsień sercowy jest całkowicie zdrowy.

Pierwsze zmiany mogą rozwijać się przez wiele miesięcy lub lat, pozostając niewidoczne w klasycznej ocenie funkcji skurczowej.

2. Analiza Global Longitudinal Strain (GLS) pozwala wykrywać subtelne zaburzenia pracy mięśnia sercowego wcześniej niż tradycyjna echokardiografia.

To jedno z najważniejszych osiągnięć współczesnej diagnostyki obrazowej serca.

3. Echo serca pozostaje podstawowym badaniem w kardiologii, ale coraz częściej stanowi pierwszy etap diagnostyki wielomodalnej.

W razie potrzeby lekarz może uzupełnić diagnostykę o rezonans magnetyczny serca, tomografię komputerową lub pozytonową tomografię emisyjną (PET).

4. Sztuczna inteligencja wspiera analizę obrazów echokardiograficznych, poprawia powtarzalność pomiarów i skraca czas ich wykonania, ale nie zastępuje doświadczenia lekarza.

Ostateczna interpretacja zawsze wymaga uwzględnienia objawów pacjenta, badania przedmiotowego i całego kontekstu klinicznego.

5. Największa zmiana współczesnej echokardiografii polega na wykrywaniu choroby, zanim stanie się ona widoczna w klasycznych parametrach lub zacznie powodować objawy.

To właśnie wczesne rozpoznanie daje największą szansę na skuteczne leczenie i poprawę rokowania.

Co warto zapamiętać?

Jeszcze dwie dekady temu echo serca odpowiadało głównie na pytanie, czy serce jest już chore.

Dziś coraz częściej pomaga odpowiedzieć na znacznie trudniejsze pytanie – czy proces chorobowy właśnie się rozpoczyna.

To zmiana, która wpływa nie tylko na sposób wykonywania badania, ale również na sposób myślenia o profilaktyce, diagnostyce i leczeniu chorób układu sercowo-naczyniowego.

Nowoczesna echokardiografia nie zastępuje doświadczenia lekarza. Dostarcza mu jednak znacznie więcej informacji niż kiedykolwiek wcześniej. Dzięki temu decyzje diagnostyczne mogą być podejmowane wcześniej, precyzyjniej i z większym uwzględnieniem indywidualnej sytuacji pacjenta.

Data publikacji: lipiec 2026